Wywiad przeprowadził Ryan Smith
Cześć Shawn. Dziękuję za przeprowadzenie wywiadu. Zanim zaczniemy, jakie jest twoje doświadczenie w identyfikowaniu się jako INFJ?
Jestem licencjonowanym psychologiem i certyfikowanym w użyciu oficjalnego instrumentu MBTI jako jedynym. Przeszedłem kilka różnych wariantów testu i nieuchronnie wychodzę jako INFJ. Zawsze czułem, że jestem INFJ i nigdy nie miałem co do tego wątpliwości. Kiedy po raz pierwszy przeczytałem opis, po prostu miał on tak dużo sensu.
J/P nie ma dla mnie szczególnego sensu - nie jestem aż tak dobrze zorganizowany. Ale pod względem funkcji poznawczych, z pewnością używam Fe, a nie Fi. Byłem również szczęśliwy, dowiedziawszy się, że jestem introwertykiem. Podobnie, byłem szczęśliwy, dowiedziawszy się, że istnieje coś takiego jak Wrażenie-Intuicja, ponieważ większość mojej rodziny składa się z typów S.
Jak po raz pierwszy zetknąłeś się z MBTI?
Poznałem to dzięki przyjacielowi z uniwersytetu. Przeczytałem o typologii Junga i uznałem ją za bardzo interesującą. Przeczytałem wszystko na ten temat, co mogłem. Byłem zafascynowany i chciałem włączyć to do mojej pracy klinicznej z pacjentami. W tamtym czasie pracowałem jako psycholog w szpitalu i bardzo mocno argumentowałem, że moi pracodawcy powinni sfinansować moją certyfikację. Byłem bardzo vehementny, że muszą zapłacić, abym to zrobił.
Tak, widziałem cię w akcji - jesteś bardzo przekonujący, kiedy chcesz.
Haha - jeden z powodów, dla których jestem tak przekonujący, jest taki, że sam w to głęboko wierzę, kiedy to mówię. Dostałem moją certyfikację, a moje zainteresowanie po prostu rosło dalej. Potem spotkałem was, którzy jesteście również bardzo dobrze zorientowani w tej dziedzinie - mówię, wiecie dużo. To, co mnie urzekło w typologii, to że jest to bardzo systematyczny sposób pracy z normalną psychologią, który mogłem stosować obok mojego leczenia anormalnej psychologii w warunkach klinicznych.
To interesujące, że tak mówisz, ponieważ większość licencjonowanych psychologów zazwyczaj kręci nosem na typologię jungowską. Zazwyczaj mówią, że jest bezużyteczna w warunkach klinicznych.
W rzeczywistości uważam, że typologia jungowska jest o wiele bardziej użyteczna w warunkach klinicznych niż w odniesieniu do HR i budowania zespołów, które są oficjalnie sankcjonowanymi zastosowaniami instrumentu MBTI. Typologia Junga ma tylko ograniczoną wartość predykcyjną, a umiejętności i podejścia, które ludzie przynoszą do stołu w środowisku pracy, mogą być bardzo różne od tego, jacy są ich osobowości. Ale w warunkach klinicznych pacjent normalnie musi dokonać jednego lub więcej przełomowych uświadomień na temat siebie i swojego miejsca na świecie jako części procesu terapeutycznego. Pod tym względem typologia jungowska była dla mnie bardzo korzystna, ponieważ daje pewne archetypowe wskazówki, jaki pacjent naprawdę może być.
Więc nie musisz wyjmować długopisu i papieru i zmuszać pacjenta do wykonania testu, ani nawet wspominać teorii w jakikolwiek sposób, aby jej używać. Po prostu działasz na podstawie jej podstaw, które masz z tyłu głowy, czy to poprawne?
Absolutnie. To jest dokładnie poprawne. Z setek pacjentów, których leczyłem, wspomniałem Junga lub MBTI raz lub dwa. Nie używam typologii, aby zrobić z moich pacjentów małych psychologów. Zamiast tego używam jej, aby wyjaśnić ludziom, dlaczego może być w porządku być otwartym i elastycznym, na przykład, i dlaczego tacy ludzie nie powinni czuć się źle, nawet jeśli ich rodzice i wszyscy ludzie w rodzinie są dobrze zorganizowani i mówią im, że oni też powinni być zorganizowani i planować z wyprzedzeniem. Albo mogę użyć typologii, aby wyjaśnić, dlaczego jest w porządku gniewać się na kogoś, kto jest bardzo racjonalny przez cały czas i dlaczego jest w porządku postrzegać to jako prowokację.
Dla mnie osobiście było również owocne wiedzieć, że nie każdy potrzebuje bardzo teoretycznego lub abstrakcyjnego podejścia do swoich problemów, aby się zmienić i poprawić. W rzeczywistości większość ludzi radzi sobie o wiele lepiej, jeśli po prostu dasz im konkretne przykłady i analogie bez teorii. Nauka tego była dla mnie przełomowa.
Inną rzeczą, której nauczyła mnie typologia Junga, jest zwracanie uwagi na wartość typów Wrażenie i ich wkład. Dla mnie nic nie jest bardziej irytujące niż kiedy jesteś w środku rozwijania swojego wielkiego planu na to, jak coś powinno być, tylko po to, aby typ S przyszedł i wrzucił klucz francuski w maszynerię, zwracając uwagę na wiele faktograficznych szczegółów, o których nie masz pojęcia, jak sobie poradzić! Z czasem stałem się bardzo upokorzony przez perspektywy typów S - upokorzony w sposób, w jaki wiele typów N musi być upokorzonych. Patrzysz w niebo, zauważając wszystkie te ekscytujące konstelacje planet i gwiazd tam na górze. W twoim umyśle zmierzasz ku lepszemu widokowi na nie i poruszasz się z dużą prędkością, tylko po to, aby typ S przyszedł i wskazał, że zjechałeś samochodem z drogi i że además nie ma paliwa.
Jestem pewien, że nasi czytelnicy będą uspokojeni, dowiedziawszy się, że nie masz prawa jazdy. - Już wspomniałeś nam o swoim wykształceniu, ale czym obecnie się zajmujesz?
Pracuję jako główny psycholog na oddziale psychiatrycznym, co oznacza, że jestem szefem garstki innych psychologów. Moja praca polega na podziale 50/50 między wykonywaniem typowej pracy psychologa (tj. terapią i diagnozą), a następnie udziałem w spotkaniach organizacyjnych i administracyjnych z lekarzami, pielęgniarkami i innymi psychologami. Muszę również organizować i planować pracę moich podwładnych.
Jak się z tym czujesz, będąc odpowiedzialnym za zarządzanie pracą innych?
Nie powiedziałbym, że mam z tym łatwy czas. Miałem w przeszłości prace, w których unikałem odpowiedzialności menedżerskich jak zarazy, nawet kiedy piastowałem stanowiska, na których oczekiwano ode mnie zarządzania innymi. Ale w mojej obecnej pracy na oddziale moi podwładni są wszyscy bardzo mili, więc mogę jakoś znieść mój dyskomfort związany z zarządzaniem nimi. Gdyby byli mniej współpracujący, byłoby mi trudniej. Ale ponieważ są mili, to sprawia, że ja też chcę być dla nich miły. Mogłbym łatwo siedzieć w moim biurze i sam ustalać ich godziny i odpowiedzialności, ale tego nie robię. Nalegam, że wszyscy powinniśmy być zaangażowani w to, co robimy i że każdy powinien mieć głos.
Nalegasz na uprzejmość - nie zmieniasz się w dyktatora.
Wcale nie dyktatora. Mam mocne opinie na temat przywództwa na oddziale i jak powinno być prowadzone. Ale chociaż nie zgadzam się z przełożonymi, niekoniecznie wypowiadam się. Na przykład, jeśli chodzi o kursy szkoleniowe, które możemy dostać w ramach ciągłego rozwoju zawodowego, kierownictwo szpitala działa tak chaotycznie, że nie ma sposobu, aby wiedzieć, kto dostaje które kursy, i nie ma sposobu, aby wiedzieć, które typy kursów kierownictwo jest skłonne sfinansować. Nie ma przejrzystości. Wszystko zależy od tego, co indywidualny lekarz, pielęgniarka lub psycholog może przekonać kierownictwo do sponsorowania dla nich, i to generuje dużo zazdrości i nieufności na oddziale.
Gdybym był odpowiedzialny za zarządzanie naszym programem szkoleniowym, nalegałbym na otwartą i ogólną strategię dotyczącą tego, które kursy są przyznawane komu, jak się o nie ubiegać, kto co dostał i tak dalej. Gdyby kierownictwo to zrobiło, usunęłoby całą zazdrość w mgnieniu oka. Ale tego nie robi. Więc jako mój własny rodzaj cichej rebelii odmówiłem pójścia na jakiekolwiek kursy oferowane przez oddział. Tajnie poszedłem na niektóre z nich mimo wszystko, ale zapłaciłem za nie sam. To mój sposób pokazania im, że nie aprobuję.
I jak to działa dla ciebie?
Cóż, po tym jak kierownictwo zrobiło rachunki za ostatnie sześć miesięcy i zdało sobie sprawę, że nie przyjąłem ani jednego kursu, zaczęli mnie popychać, abym przyjął jakieś kursy - jakieś kursy, naprawdę. Nie mogą mieć swojego głównego psychologa bez żadnego szkolenia. Wygląda to źle dla nich z zewnątrz.
"ZAMKNIJ SIĘ i weź nasze pieniądze!"
Coś w tym stylu.
Zbliżmy się trochę. Zawsze chciałeś być psychologiem?
Och, bardzo. Od kiedy byłem mały - jak w szkole podstawowej - miałem ten obraz siebie w archetypowej konfiguracji psychoterapii - ja robiący notatki w fotelu, pacjent na kanapie zwierający się mnie. Wiedziałem, że chcę być psychologiem. Poszedłem do biblioteki szkolnej, aby poszukać literatury psychoanalitycznej i zabrałem Totem i tabu Freuda, który przeczytałem, kiedy jeszcze byłem w szkole średniej. Nie mogę powiedzieć, że zrozumiałem wszystko w tamtym czasie, ale ogólne tematy i ten sposób myślenia - młodzi mężczyźni zabijający swojego ojca i tak przytłoczeni złym sumieniem, że muszą wymyślić Boga, aby to odpokutować - ten cały świat i terminologia po prostu do mnie trafiły. Wiedziałem wtedy i tam, że psychologia jest najciekawszą rzeczą na świecie.
Jak zapewne wiesz, INFJ są czasem stereotypizowane jako "typ psychologa". Co według ciebie odróżnia cię od innych psychologów?
[Shawn myśli przez jakiś czas.] To zabawna rzecz, naprawdę. Jako terapeuta musisz być trzema rzeczami: Empatycznym, inspirującym i obecnym. Zawsze myślałem, że moja mocna strona polega na byciu empatycznym, ale niedawno odkryłem, że moje podejście jest znacznie bardziej o byciu obecnym. Skupienie na tym, co dzieje się w pacjencie, wydobycie tego i walidacja sposobu, w jaki się z tym czuje. To jest miejsce, w którym jestem najlepszy. Nawet jeśli szefowie szpitala mówią, że muszę używać schematów lub że muszę podchodzić do terapii według pewnej procedury, nie waham się porzucić tych instrukcji, jeśli pojawi się coś interesującego. Nie czuję się winny, jeśli spędzę sesję rozmawiając z pacjentem o jego dziewczynie zamiast o jego OCD lub depresji. I poza tym - czasem ta OCD lub depresja wcale nie dotyczy objawów, ale czegoś głębszego, do czego możesz dotrzeć tylko rozmawiając o tym, co naprawdę jest na umyśle pacjenta. Jako terapeuta, to jest to, dla czego żyję - te momenty, kiedy powietrze w pokoju gęstnieje i czas staje w miejscu, ponieważ pacjent ma epifanię zmieniającą życie.
Jaka jest różnica między byciem obecnym a byciem empatycznym?
Bycie obecnym to bycie tutaj - to kiedy jesteś całkowicie wypełniony tym, co przeżywa druga osoba i nie zajmujesz się swoimi własnymi kłopotami ani trochę. Bycie empatycznym, w pewnym sensie, to po prostu odzwierciedlanie drugiej osoby. Poza terapią mogą być sytuacje, w których jestem tylko w 20% obecny i naprawdę bardzo znudzony tym, co ktoś mówi, ale gdzie wciąż mogę sprawić, że ta osoba będzie mówiła o sobie przez wieki, po prostu odzwierciedlając to, co mówią i odbijając to z powrotem do nich. Zawsze WYSADZAŁO to mój umysł, jak możesz sprawić, że ludzie będą mówić i mówić, jakby nie było jutra, jeśli tylko wiesz, jak to zrobić. I często było to dla mnie źródłem zdumienia, dlaczego nie robi tego więcej ludzi.
Niektórzy ludzie mówią, że to feels jakby naśmiewali się z drugiej osoby , kiedy parafrazują ich w ten sposób - jakby to naprawdę było obraźliwe dla drugiej osoby.
Wtedy to dlatego, że myślą o tym jako o technice; jako "czymś, co robisz"; rękawicy, którą zakładasz w określonym celu, ponieważ musisz wykonać określone zadanie. Musi to przychodzić naturalnie. Musisz to wpleść w swoje podejście. To Carl Rogers zapoczątkował to podejście, a dla niego parafrazowanie wcale nie dotyczyło drugiej osoby - to wszystko dotyczyło jego samego. Dla niego było to po prostu naturalne podsumowywanie tego, co mówił pacjent i przekładanie tego na własne słowa. To nie była technika, ale najnaturalniejsza rzecz na świecie.
Cóż, inną rzeczą, którą powiedział Carl Rogers, jest to, że naprawdę nie można szkolić psychologów - że niektórzy ludzie są po prostu naturalni, a inni nie.
To dość kontrowersyjne. Ale szczerze mówiąc, całkowicie zgadzam się, że niektórzy ludzie są po prostu naturalnie lepsi w psychoterapii niż inni i że w swej istocie naprawdę nie można tego wiele zmienić. Uogólnione umiejętności, które wchodzą w psychoterapię - te możesz trochę wytrenować. Ale to prawda, że w pewnym sensie niezbędna jakość bycia dobrym psychologiem to coś, z czym niektórzy ludzie rodzą się w mniejszym lub większym stopniu, a inni nie. Jak wy jesteście naturalni w typologii, a inni nie. Oczywiście w typologii jungowskiej każdy wierzy, że jest ekspertem, co jest trochę zabawne, ponieważ poprawne typowanie kogoś jest o wiele trudniejsze niż wiele pracy, którą psychologowie zazwyczaj wykonują.1
Tak, to ironia, i dziękuję za miłe słowa. Ale porozmawiajmy o czymś innym. Zawsze pracowałeś jako psycholog kliniczny?
Nie. Po ukończeniu uniwersytetu pracowałem jako początkujący psychoterapeuta w centrum dla ludzi z problemami społecznymi. W mojej obecnej pracy na oddziale pracujemy z psychopatologią i zaburzeniami klinicznymi, natomiast jako psycholog społeczny w tamtym centrum pracowałem głównie z pacjentami, którzy byli społecznie podatni, ale niekoniecznie cierpiącymi na objawy kliniczne. Takie rodzaje problemów były dla mnie mniej interesujące.
Pewnego dnia moja ENTJ przyjaciółka z uniwersytetu zadzwoniła i powiedziała mi, że zakłada własną firmę badawczą rynku. Zapytała, czy nie chcę porzucić stanowiska psychologa społecznego i przyjść pracować dla niej. Już dobrze ją znałem, ponieważ pracowaliśmy razem nad niektórymi projektami podczas lat uniwersyteckich, i nasza dwójka bardzo się zżyła jako przyjaciele. Miałem mieszane uczucia co do porzucenia psychoterapii na rzecz świata biznesu, ale w końcu element ludzki i moja osobista więź z ENTJ wciągnęły mnie w to.
Jak to było dla ciebie, praca w badaniach rynku?
Och, w porównaniu z psychoterapią jest ogromna różnica w prestiżu. Wciąż bardzo z tym walczę. Chociaż kocham robić psychoterapię, tożsamość, która z tym się wiąże, jest tak różna od tego, czym było bycie konsultantem biznesowym na wysokim poziomie w badaniach rynku. Jako konsultant twoja praca ma większy wpływ, zarabiasz więcej pieniędzy, a ludzie bardziej szanują twój czas. Aura jest o wiele bardziej prestiżowa.
Ponadto, kiedy osiągniesz szczyt w analizie rynku, wyzwania, które ci się stawia, mają taką gęstość i zakres, że sama złożoność tego jest po prostu ekscytująca. Wglądy, które możesz wymyślić, jeśli naprawdę mocno pomyślisz o tych problemach, są po prostu zdumiewające. I ponieważ robisz consulting dla innych, nie musisz martwić się o obronę status quo w organizacji i o to, jak ludzie mogą stracić pracę z powodu czegoś, co proponujesz. Jako konsultant masz wolność atakowania problemów w dowolny sposób, który uważasz za stosowny, i masz okazję naprawdę zmienić, jak cała organizacja prowadzi swój biznes.
Mogłem stać się całkowicie obsesyjny wobec projektów, które lądowały na moim biurku. Na przykład, kiedyś byłem odpowiedzialny za główny projekt analizy dotyczący pilotów zdalnego sterowania. Przez cztery miesiące mój cały świat kręcił się wokół pilotów zdalnego sterowania. Nauczyłem się wszystkiego, co mogłem na ich temat, w tym oczywiście, jak ludzie postrzegali piloty zdalnego sterowania, jak reagowali na nie psychologicznie i co im się w nich podobało, a co nie. Kiedy w końcu przedstawiłem moje ustalenia, klient uznał, że moje spojrzenie na problem było tak wnikliwe i miało tak dużo sensu, że rezonowało z każdym w firmie. Otwarcie i bez zastrzeżeń powiedzieli, że oczywiście mam rację i że nigdy nie myśleli o problemie w ten sposób wcześniej. To sprawiło, że byłem taki dumny.
To interesujący punkt na temat badań rynku, właściwie - jeśli przedstawisz słabą analizę, ludzie zaczną kwestionować wszystkie rodzaje rzeczy na temat twojego raportu: "Jak solidne są twoje dane, jak duży jest twój rozmiar próby, czy zadbałeś o skorygowanie tego i tamtego, a co z tą inną rzeczą tutaj, i czy w ogóle wiesz, jak robić ten rodzaj zaawansowanej analizy statystycznej?" Ale jeśli zrobisz to dobrze i przedstawisz spektakularny kawałek badań, ustalenia wydadzą się klientowi tak intuicyjnie prawdziwe, że wszystkie te krytyczne pytania o "naukę" i "metody" po prostu wylecą oknem. Nie pada ani słowo na te tematy. Średnia analiza tends do wywołania jakiejś dyskusji, ale genialna analiza trafia prosto w sedno - to jeden z wielu paradoksów analizy rynku.
Więc w twoim doświadczeniu sukces nie polega na wygrywaniu technicznych dyskusji o teorii, metodzie i nauce. To o wiele większy 'zwycięstwo' dla ciebie dać ludziom kluczowy wgląd, którego potrzebują, aby wszystko im zagrało.
Rzeczywiście. Najbardziej wdzięczną publicznością, jaką możesz mieć, jest kiedy jesteś z grupą biznesmenów i przeprowadziłeś badanie ich biznesu i wróciłeś, aby to im przedstawić. Przedstawianie raportu w ten sposób to naprawdę okazja do pomocy zaangażowanym ludziom spojrzeć sobie w lustro. I to jest moment, kiedy ludzie naprawdę się interesują. To delikatny moment, w którym twoi słuchacze są podatni, ale też bardzo otwarci, i gdzie masz możliwość dania im nowego wglądu.
Wspomniałeś, że właścicielka tej firmy analitycznej rynku była ENTJ, więc zakładam, że wy dwoje pracowaliście razem w pewnym sensie. Jak byś powiedział, że twoje podejście różniło się od jej?
Och, różniliśmy się w tak wielu sposobach - we wszystkim od początkowej prezentacji sprzedażowej po przedstawienie ostatecznego raportu, naprawdę byliśmy tacy różni. Z mojej strony, miałem tendencję do zdobywania projektów, ponieważ klienci mnie lubili i czuli się bezpiecznie w mojej obecności. Z ENTJ, traciła wiele projektów z powodu złożoności inherentnej w niektórych sprzedażach - brakowało jej dyplomatycznego taktu i powoli tlącej się cierpliwości potrzebnej do zdobycia niektórych projektów, które wymagały politykowania i osobistych kontaktów. W szczególności nie mogła się przystosować do powolnego tempa w wielu sektorach publicznych, gdzie ludzie nie postępują z taką samą pilnością jak w sektorze prywatnym - ludzie, którzy nie spieszyli się do zamknięcia, stanowili dla niej prawdziwy problem. Była bardziej kowbojką, strzelającą z wysokiego poziomu do bankierów i firm nieruchomościowych, grającą ostro z nimi i dającą tyle, ile dostawała w wysiłku zdobycia ich szacunku i bycia top dogiem. Ja nie miałem żołądka na takie rzeczy w ogóle.
Byliśmy również bardzo różni w tym, jak podchodziliśmy do samych projektów. Dla mnie najsmutniejszym momentem całego procesu był dzień, kiedy musiałeś wrócić do klienta i przedstawić swoją analizę, ponieważ bez względu na to, jak bardzo zanurzyłem się w ich świecie i problemach, z którymi walczyli, zawsze mogłem zobaczyć, jak mógłbym pójść głębiej i odkryć jeszcze więcej implikacji na temat problemu, który próbowali rozwiązać. ENTJ była o wiele bardziej skupiona na wymyśleniu konkretnego rozwiązania problemu, zamiast interesować się samym problemem. Od momentu, kiedy zdobyła projekt, myślała sobie: "Jakie jest rozwiązanie problemu i jak możemy je wdrożyć?" I to było dla niej projektem.
Czy powiedziałbyś, że była mniej perfekcjonistką niż ty?
Nie wiem, czy to kwestia perfekcjonizmu, ponieważ możesz być bardzo perfekcjonistyczny wobec rozwiązań też. Była bardzo poważna w wymyślaniu konkretnych rozwiązań i planów, jak je praktycznie wdrożyć. Typowy jej raport kończył się sekcją zatytułowaną: "17 rzeczy, które twój biznes musi zrobić."
Zawsze uważałem takie rzeczy za nieinteresujące. Dla mnie chodziło o uchwycenie całości problemu i zrozumienie tego w głębi. Kiedy to zrobisz, kroki tend to materializować się same. Dla mnie wglądy są ważniejsze niż to, co z nimi robisz.
W pewnym sensie to jak postać Gandalfa z filmów Władca Pierścieni . Wiem, że filmy były dobre i estetycznie dobrze zrobione. Ale dla mnie były trochę nudne. Jednak za każdym razem, kiedy Gandalf się pojawiał, naprawdę trafiało w sedno dla mnie. To, całkowicie i całkowicie, było naprawdę tą rzeczą dla mnie. Nie musi to być nawet Gandalf: To archetypiczna scena z mędrcem, który oferuje wskazówki bohaterowi w jego walkach o osiągnięcie pewnej misji. Bohater jest zdezorientowany, niepewny i szuka jakiegoś sposobu na poradzenie sobie z problemem, który wydaje się całkowicie nie do pokonania. Wtedy, w największym momencie wątpliwości, mędrzec wkracza z boku i oferuje bohaterowi kluczowy wgląd, którego sam nie mógłby wymyślić.
To także sposób, w jaki myślę o tym, co robiłem w badaniach rynku: Byłem całkowicie świadomy faktu, że nie jestem bohaterem, ale mędrcem; pomocnikiem na boku. Dla mnie było wielką satysfakcją móc wkroczyć i stworzyć trochę mentalnej jasności dla innych pośród chaosu, z którym walczyli. Ale była też świadomość, że jako pomocnik nie kontrolujesz, co bohater zrobi potem, i że nie będziesz w pobliżu, kiedy on działa na podstawie wglądów, które mu dałeś; że nie będziesz tam, aby uczestniczyć w świętowaniu, kiedy zbiera nagrody i korki od szampana odskakują. Jest w tym pewna melancholia, którą chyba też lubię.
ENTJ miała więcej problemów z zaakceptowaniem tych ograniczeń. To był problem w jej podejściu - było zbyt aroganckie. Staje się zbyt aroganckie, kiedy chcesz być zarówno pomocnikiem, jak i bohaterem, i myślisz, że możesz pełnić obie role lepiej niż ktokolwiek inny. Nikt nie lubiłby Władcy Pierścieni , gdyby Gandalf po prostu zlekceważył hobbity i sam zabrał pierścień na Górę Przeznaczenia. Powiedzieliby: "O rany, jaki cwaniak!" Kiedy jesteś w tej roli, musisz znać swoje ograniczenia, albo ludzie przestaną cię słuchać. Nie dadzą ci tej roli, jeśli będziesz ich prowadził z tylnego siedzenia i będziesz zbyt hands-on.
Haha! Wygląda na to, że naprawdę wgryzłeś się w tę rolę i że nawet znalazłeś ujście dla swojej potrzeby robienia psychoterapii podczas pracy jako konsultant badań rynku. Ale w końcu odpłynąłeś z powrotem do właściwej psychoterapii - dlaczego?
W pewnym sensie zawsze wiedziałem, że chcę robić psychoterapię bardziej niż badania rynku. Ale z drugiej strony... [Shawn pauzuje trochę.] Powiedzmy to w ten sposób: Nigdy nie miałem pracy, w której nie byłem ambiwalentny wobec niej przez większość czasu. Mógłbym ci podać konkretne powody - w badaniach rynku było za dużo brawury, a na oddziale za mało szacunku za to, co robisz - ale na koniec dnia myślę, że ta ambiwalencja ma więcej wspólnego ze mną jako osobą niż z samą pracą. Zawsze jest jakaś strona mnie, która próbuje zobaczyć światło w ciemności i ciemność w świetle. Chyba to też część powodu, dlaczego poszedłem w badania rynku, chociaż wiedziałem, że moim prawdziwym powołaniem jest psychoterapia. I też część powodu, dlaczego, chociaż byłem całkowicie przekonany, że zrobię tylko krótki staż w badaniach rynku przed powrotem do psychoterapii, skończyłem tam zostając na lata.
Notatki
-
Aby zrozumieć, dlaczego typologia jest o wiele trudniejsza niż inne rodzaje pracy psychologicznej, zobacz nasz artykuł o Epistemologii nauk społecznych Hayeka.
***
Wywiad Zawodowy INFJ #1 © Ryan Smith i IDR Labs International 2015.
Myers-Briggs Type Indicator i MBTI są znakami towarowymi MBTI Trust, Inc.
IDRLabs.com to niezależne przedsięwzięcie badawcze, które nie ma powiązań z MBTI Trust, Inc.
Zdjęcie na okładkę w artykule zamówione dla tej publikacji od artysty Georgiosa Magkakisa.
***
IDRlabs offers the following Career Interviews:
FREE
- ESTJ Career Interview 1 - Sarah, an IT project manager.
- ESTJ Career Interview 2 - Natalie, an internal auditor.
- ENTP Career Interview 1 - Douglas, a business consultant.
- ENTP Career Interview 2 - Fred, a professor of philosophy.
- INTP Career Interview 1 - Owen, a policy analyst.
- INTJ Career Interview 1 - Michael, a CEO.
- INFJ Career Interview 1 - Shawn, a psychologist.
- ESFJ Career Interview 1 - Sophie, a CFO.
- ISFJ Career Interview 1 - Amy, a research engineer.
- ISFP Career Interview 1 - Anna, an art exhibition designer.