Skip to main content

Wywiad z ENTP o Karierze #1

Cześć Douglas - cieszę się, że zgodziłeś się na wywiad. Zanim zaczniemy, jakie jest twoje doświadczenie w identyfikowaniu się jako ENTP?

Nie wiem, czy się tak identyfikuję. Przeszedłem oficjalny test MBTI w pracy i dostałem ENTJ, ze wszystkimi odpowiedziami 'E' i J wyrażonym dość słabo. Ale konsultantka mnie znała, ponieważ widziała mnie w mediach, i była dość przekonana, że jestem ENTJ. Z drugiej strony, jesteśmy przyjaciółmi i ty zawsze utrzymywałeś, że jestem ENTP. Więc które to jest? Odnoszę się do części obu opisów. Lubię ten system i bawi mnie określanie typów ludzi. Ale irytujące jest to, że nie ma niezawodnego sposobu na zweryfikowanie swojego typu.

Niech wywiad przebiegnie swoim torem, a potem czytelnicy sami zdecydują, czy ENTP czy ENTJ lepiej pasuje. Najpierw, jakie jest twoje wykształcenie i czym obecnie się zajmujesz?

Mam magisterium z antropologii i obecnie pracuję jako konsultant biznesowy, gdzie prowadzę warsztaty i wykłady na temat inteligencji kulturowej.

Inteligencja kulturowa? Czy możesz powiedzieć kilka słów na temat tego, czym to jest?

Jak wiesz, dzieje się coś takiego jak globalizacja. Z powodu outsourcingu i tym podobnych, ludzie na całym świecie znajdują się w sytuacjach, w których muszą współpracować z ludźmi z zupełnie innych części świata - ludźmi, którzy mogą mieć inne tła kulturowe. Kiedy szkolę ludzi w inteligencji kulturowej, pomagam im zrozumieć siebie nawzajem i kulturowe uprzedzenia, które każdy z nich wnosi do stołu w settingu zawodowym. Więc kiedy firmy chcą, aby ich międzynarodowe zespoły działały płynniej, dzwonią do mnie.

Masz więc codzienne zajęcia w zharowanych korytarzach 'miękkiego' konsultingu biznesowego w przeciwieństwie do 'twardszych' gałęzi konsultingu jak programowanie i ekonomia. Rynek konsultingowy dla 'miękkich' usług jest powszechnie uważany za przeludniony, ponieważ jest wielu ludzi z 'miękkimi' kwalifikacjami oferujących tego rodzaju usługi na rynku - znacznie więcej niż jest popytu. Więc jak dostałeś nogę w drzwi, że tak powiem?

Aby na to odpowiedzieć, musimy cofnąć się do początku. Po ukończeniu magisterium, przez rok uczyłem jako instruktor uniwersytecki, wykładając antropologię. Instruktor to trochę najniższy z najniższych wśród wykładowców akademickich; nie ma bezpieczeństwa zatrudnienia i pensja jest okropna.

Mimo to, więcej ludzi wydaje się zainteresowanych zostaniem instruktorami uniwersyteckimi w naukach humanistycznych niż jest stanowisk. Więc jesteśmy równie mądrzy, obawiam się - jak dostałeś nogę w drzwi w kwestii zostania instruktorem?

To dobre pytanie. Chwyciłem mój dyplom i skontaktowałem się z liderami wydziału. Powiedziałem im: „No cóż, wiem, że macie wielu kandydatów. Ale kocham nauczanie. Wiem, że pierwsze kilka lat będzie trudne, bo będę musiał zapoznać się z programem, ale potem będziecie mieli pracownika, który może po prostu wyprodukować godziny nauczania. Większość innych kandydatów, których dostaniecie na to stanowisko, będzie postrzegać nauczanie jako przykry obowiązek; jako rozproszenie od ich badań. Ale nie ja: będę nauczycielem przede wszystkim, i to da wam facetów więcej czasu na prowadzenie waszych badań.” Musieli polubić moją wiadomość, bo dostałem pracę.

Więc jak to było naprawdę uczyć na uniwersytecie?

Było całkiem fajnie, muszę powiedzieć. Miało idealną równowagę pracy i wolności, i cóż, miałem frajdę z kwestionowania zawodowego dogmatu, który był inherentny w antropologii w tamtym czasie. Na przykład, wprowadziłem biologiczne i ewolucyjne rozważania do antropologii, co było wielkim nietykalskim w tamtych dniach (i w pewnym sensie nadal jest). Wprowadziłem też moich studentów w neurologiczne i poznawcze modele, co podobnie było trochę tabu wtedy. Na początku profesorowie byli bardzo niechętni, żebym to robił - woleli, żebym trzymał się klasyki. Ale po pewnym czasie mój podejście zaczęto postrzegać jako unikalne w dziedzinie, i posiadanie mnie jako instruktora uważano za odważny wybór, który pomagał wyróżnić wydział od rywalizujących wydziałów antropologii na innych uniwersytetach.

Złą rzeczą bycia instruktorem było to, że liderzy wydziału ciągle naciskali na mnie, żebym robił doktorat. Chcieli, żebym stał się pełnoetatowym badaczem, który nie żyje dla nauczania, tak jak oni nie żyli dla nauczania. Zawsze jakoś wiedziałem, że nie jestem stworzony do bycia badaczem. Więc złożyłem kilka sfabrykowanych podań o doktorat, gdzie celowo zadbałem o to, żeby były kiepskie. I proszę bardzo, nie dostałem doktoratu!

Ciekawe. Wielu moich akademickich przyjaciół skłania się do zrobienia doktoratu po prostu dlatego, że wydaje się to 'logicznym' krokiem po otrzymaniu magisterium. Mogą wiedzieć, jak ty, że naprawdę nie są stworzeni do bycia badaczami, ale jakoś i tak robią doktorat, bo wydaje się to ścieżką najmniejszego oporu. Co myślisz, że sprawiło, że twoje spojrzenie było inne?

Cóż, po pierwsze, mogłem zobaczyć, co czeka na końcu drogi. W mojej dziedzinie jest ta 67-letnia antropolog INTJ, która nie jest tylko doktorem, ale doktorem w stylu niemieckim (tj. dysertacja na 1000 stron). Pisze niezwykle dobrze, wyraża oryginalne opinie i regularnie ryzykuje swoją popularność, idąc pod prąd temu, co myślą jej „sojusznicy” i zwolennicy. Tak ją podziwiam - chcę być nią! Podziwiam ją od kilku lat, naprawdę, ale niedawno miałem okazję jechać z nią taksówką, i powiedziała mi, że profesorowie, którzy doradzali jej przy dysertacji, wydali oświadczenie oceniające jej przydatność do profesury, w którym napisano: „X ma niezwykle odpowiedni talent do objęcia profesury pomimo faktu, że opublikowała też kilka książek przeznaczonych dla szerokiej publiczności.” - Czy możesz w to uwierzyć? Pomimo faktu - pomimo! Tak to brzmiało. jakoś zawsze wiedziałem, że takie będzie życie uniwersyteckie, i dlatego trzymałem się od niego z daleka.

Więc co zrobiłeś zamiast tego?

Zacząłem dawać publiczne wykłady o ewolucji i różnicach płciowych w stylu Stevena Pinkera. Wglądy, które rozpowszechniałem, były nowe w tamtych dniach, więc przyciągały dużo zainteresowania i oczywiście kontrowersji. Dawałem wykłady wszędzie, gdzie mogłem przemówić; jeśli to był wieczór w tygodniu w lokalnej bibliotece za 25 dolarów, brałem pracę i trzymałem się tego. W tym samym czasie kontynuowałem nauczanie na uniwersytecie, żeby wiązać koniec z końcem. Po roku i pół firma konsultingowa zadzwoniła do mnie znikąd i zaoferowała mi pracę jako konsultant biznesowy. I tam teraz pracuję.

Więc znowu, myślę, że wielu ludzi z osobowością podobną do twojej mogłoby mieć jakąś ezoteryczną wiedzę, która nadawałaby się na dobry wykład. Ale nie wiedzą, jak zacząć dawać wykłady, albo jeśli wiedzą, nie wydaje się, żeby im się udawało.

Wiem, o czym mówisz. Widziałem tych nerdowskich młodych typów próbujących robić to samo co ja. Numer jeden rzecz, którą robią źle, to że nie są showmanami. Musisz być showmanem, jeśli chcesz gdzieś dojść w biznesie wykładów czy konsultingu - przynajmniej jeśli chcesz pracować w tych samych liniach co ja.

To zakładając, że masz opanowaną intelektualną stronę swojej prezentacji, oczywiście. Ta część też musi być. Nie wystarczy być showmanem bez znajomości tematu. Ale też nie możesz po prostu stać tam i głosić akademickiej wiedzy i oczekiwać, że ludziom będzie zależało, jeśli nie powiążesz tego z sytuacją, w której się znajdują.

Na moje prezentacje poświęcam więcej czasu na przygotowanie części showmańskiej niż na samą wiadomość. Jestem prawie jak krzyżówka aktora i stand-up komika, kiedy jestem na scenie. Na niektóre z moich wykładów wszystko choreografowałem co do najmniejszego szczegółu - każdy ruch, każdy gest, tempo wypowiedzi i ton głosu, kiedy artystycznie pauzować dla efektu, i tak dalej. Traktuję to bardzo poważnie, bo chcę, aby publiczność nie tylko się uczyła, ale śmiała się i dobrze się bawiła. Muszą się śmiać, jeśli mają odejść z prezentacji czując, że dobrze się bawili. Ale ja też potrzebuję, żeby się śmiali, bo inaczej mój nastrój będzie dotknięty. Jeśli nie będą się dobrze bawić, będę rozczarowany sobą i będę się obwiniał. Pomyślę sobie: „Poszło źle i nie ma sposobu, żeby to teraz naprawić - nie ma sposobu, żeby cofnąć to, co się stało”, i będę się z tym czuł źle przez jakiś czas.

Christopher Hitchens kiedyś powiedział, że jako mówca, publiczność, która naprawdę cieszy się wykładem, jest na wiele sposobów lepsza niż seks…

To jest to! Dokładnie to! Musisz mieć tę więź z publicznością. Inaczej możesz dać najlepszą prezentację na świecie i nikogo to nie obchodzi.

Więc jak przeszedłeś od przemawiania w lokalnej bibliotece za 25 dolarów na wieczór do świata konsultingu biznesowego?

Jak powiedziałem, firma, dla której teraz pracuję, do mnie zadzwoniła. Widzieli mnie przemawiającego i chcieli mi zaoferować pracę, ot tak. Chcieli, żebym robił to, co robię teraz, czyli wyjaśniał różnice kulturowe ludziom różnych narodowości i różnych tła kulturowego. Na moją pierwszą pracę wysłali mnie, żebym wyjaśnił chińską i rosyjską kulturę tym amerykańskim dokerom, którzy spawali ogromne stalowe szpule na zagranicznych dokach. Nie najakademicksi ludzie na świecie, zauważ, a w tamtym punkcie byłem przyzwyczajony do pracy tylko z akademikami. Chłopie, byłem zdenerwowany. Ale kiedy ich zobaczyłem, pomyślałem sobie: „To tylko faceci jak mój tata” (ponieważ pochodzę z rodziny robotniczej). Więc wyjaśniłem im antropologię kulturową tak, jakbym wyjaśniał to mojemu tacie. Potem jeden z nich podszedł do mnie, podczas gdy faceci z firmy konsultingowej słuchali, i powiedział, że on i jego koledzy byli naprawdę zadowoleni z mojej prezentacji. Powiedział, że mieli kilku konsultantów prezentujących im rzeczy w przeszłości, ale żaden z nich nigdy nie spotkał ich tam, gdzie byli; nikt nigdy nie spojrzał im w oczy i nie powiązał każdego wglądu z wykładu z konkretną sytuacją, w której się znajdowali. Ludzie z firmy konsultingowej wkrótce zaoferowali mi awans i znaczącą podwyżkę.

Cóż, brzmi jakbyś miał wszystko poukładane.

Pomyślałbyś to. Ale właściwie właśnie złożyłem rezygnację.

Whoa, wygląda na to, że przegapiliśmy kilka taktów tutaj!

Cóż, jestem zmęczony tą pracą. Zmęczony nią! Po dwóch latach robienia tego doszedłem do punktu, w którym czuję, że robię to tylko dla pieniędzy. Nie mogę naprawdę poruszać ludzi. Tak jak, naprawdę poruszać ich moimi prezentacjami. Ich pomysł na proces konsultingowy to trochę 'HR pianki i miłe popołudnie' - to wszystko, czego chcą. Ale ja chcę ich zabrać dalej - naprawdę ich przekształcić i ich organizacje. I jestem zmęczony faktem, że nie mogę. Zmęczony inżynierami i farmaceutami, którzy czytają tylko dział biznesowy w gazecie i nigdy nie sięgają po książkę. Kocham być showmanem, ale czuję, że teraz jestem tylko showmanem. Czuję, że się sprzedaję. Okej, 'trochę HR pianki i miłe popołudnie' za 5000 dolarów i potem wszystko będzie znowu takie samo. Czułem się, jakbym był z powrotem na uniwersytecie, naciskany do zrobienia doktoratu, kiedy wiedziałem, że moje serce nie jest w tym. Więc złożyłem rezygnację. Wolność, nadchodzę!

Jesteś pewien, że to rozsądny ruch karierowy? Niektórzy mogliby powiedzieć, że wydaje się trochę pochopny.

Może i jest, ale tak musi być. Wszystko stało się zbyt ustandaryzowane. A zarząd firmy konsultingowej zaczął polegać na mnie jako ich głównym aktywie do bilansowania ksiąg. Więc zaczęli mi bookingować prace nawet wtedy, kiedy wyraźnie prosiłem, żeby trochę to przyhamowali. To był moment, kiedy wiedziałem, że sami wykopali sobie grób w kwestii wyciskania pieniędzy z moich prezentacji. Zawsze byłem tym, co mogłobyś nazwać 'odpornym na zarządzanie'. Managerowie muszą zejść mi z drogi i pozwolić mi robić swoje. Chyba mam trochę problem z autorytetem - zawsze czułem, że muszę pchać przeciwko autorytetom, żeby zobaczyć, z czego są zrobieni i co się stanie.

Nie zamierzałem ci tego mówić, ale właściwie zarząd próbował mnie oszukać. Czuli też moje rosnące niezadowolenie z pracy, oczywiście, i tak niedbale rzucili mi nowy kontrakt, który przedstawili jako „rutynową aktualizację” moich warunków. Więc podpisałem go bez zbędnego gadania. Dopiero kiedy moja dziewczyna ISFJ naprawdę przeczytała tę rzecz, odkryliśmy, że coś jest nie tak. „Wiesz, że w przypadku bankructwa firmy kontrakt określa, że będziesz zabroniony od podążania podobnymi liniami pracy przez następne 18 miesięcy, prawda?” powiedziała. I cóż, nie, nie wiedziałem tego, ponieważ nie czytałem kontraktu. Więc oczywiście właściciele firmy wiedzieli, że w przypadku, gdy ich zostawię, mogliby stanąć w obliczu możliwego bankructwa, dlatego 'zaktualizowali' mój kontrakt tak, że w przypadku, gdy musieliby ogłosić bankructwo, nie mógłbym pracować dla żadnego z ich konkurentów, ale praktycznie byłbym zmuszony pracować dla ich restartowanej firmy, gdy już będą czyści po procesie bankructwa.

Oczywiście, rozumiem, przez co przechodzą właściciele - wzięli kredyty hipoteczne na swoje domy i zainwestowali fundusze college'owe swoich dzieci w firmę. Ale na koniec dnia, po prostu musisz powiedzieć: „No cóż, to nie ja byłem tak niekompetentny, żeby doprowadzić firmę do ruiny tak, jak wy to zrobiliście - to wasza odpowiedzialność, nie moja.” I poza tym, ci gnoje próbowali mnie oszukać! Powiedziałbym, że mają to zasłużone.

Więc w tym punkcie zazwyczaj pytamy wywiadujących się, jaka była najgorsza praca, jaką kiedykolwiek mieli, ale to wydaje się zbędne w świetle tego, co mi właśnie powiedziałeś.

Hah, właściwie praca nie była w połowie zła. W trakcie pełnienia tego stanowiska przeszedłem od ubogiego magistra nauk humanistycznych z niewielkimi perspektywami przed sobą do życia w dużym mieszkaniu w centrum miasta i bycia całkiem bogatym. Nauczyłem się też dużo o tym, jak działa świat biznesu, i teraz znam dziedzinę inteligencji kulturowej na wylot. Te rzeczy nie znikają magicznie, bo zmieniam pracę: zabieram całą tę wiedzę ze sobą, kiedy odchodzę, i będzie to całkiem wykwintne aktywo w moich dalszych zajęciach.

W pewnym sensie smutno mi, że z firmą nie wyszło. CEO była INFP, którą całkiem lubiłem. Trochę niezrównoważona i nierealistyczna czasem, ale wciąż, lubiłem ją. Mieliśmy coś wspólnego, mianowicie że oboje pracowaliśmy na podstawie możliwości; nawigowaliśmy na podstawie tego, co wymyśliliśmy, bez potrzeby mnóstwa szczegółów i praktycznych rozważań. Dla obojga z nas chodziło o wizję i dokąd chcemy zabrać firmę. Więc w pewnym sensie klikaliśmy, ale ogólnie uznałem ją za zbyt nierealistyczną i samolubną. Myślę też, że oszukiwała siebie co do naszej względnej wartości. Ponieważ była CEO, uznała, że jest warta co najmniej tyle co ja, ponieważ to ona zarządzała pracownikami firmy, podczas gdy ja byłem tylko ich gwiazdą mówcą, robiącym swoje i zgarniającym aplauz. Ale podczas gdy udawała, a czasem wydawało się, że naprawdę wierzyła, że oboje jesteśmy równie ważni dla biznesu, księgi mówiły swoje jasne słowa: Potrzebowała moich występów, żeby zamknąć deficyty i zamienić czerwone liczby na czarne. Jak bardzo się oszukiwała, nie mogła uciec od tego oczywistego faktu i na jakimś poziomie to wiedziała - dlaczego inaczej próbowałaby majstrować przy moim kontrakcie?1

Więc co dalej z twoją karierą?

Nie wiem, naprawdę. Oczywiście, wyślę prawnika po firmę, żeby unieważnić kontrakt. Jeśli mi się uda, mogę wziąć podobną pracę w konkurencyjnej firmie konsultingowej. Moje kompetencje są dość unikalne i jestem teraz dobrze znany w dziedzinie. Mam nadzieję, że mój nowy pracodawca będzie też trochę bardziej kompetentny w prowadzeniu swojego biznesu niż stary.

Chwileczkę - czy nie powiedziałeś właśnie, że jesteś zmęczony tą całą linią pracy?

[Douglas błyska uśmiechem.] Cóż, nigdy nie należy mówić nigdy. Teraz mam dużo pieniędzy odłożonych i prowokujące rzeczy, które chcę napisać dla gazet. Ale kto wie, co przyniesie przyszłość?

Chyba będziemy musieli poczekać i zobaczyć. - Douglas, to była niezła kolejka górska, słysząc o twojej trajektorii od początkującego magistra do zuchwałej gwiazdy konsultanta - jak jestem pewien, że było to przeżywać. Czy są jakieś końcowe myśli, które chciałbyś dodać?

Są - cokolwiek będę robił stąd, moje priorytety będą zaskakiwać ludzi i próbować zmieniać świat. Chcę ciągle prowokować ludzi, ciągle dawać prezentacje i ciągle zmieniać ich poglądy. Przede wszystkim chcę ciągle wpuszczać ich w wiedzę, o której nie wiedzieli, że jej potrzebują lub że jest nawet dla nich istotna. To kiedy ktoś podchodzi do ciebie po wykładzie i mówi: „Wiesz, nigdy nie wiedziałem, jak ważny ten kawałek wiedzy może być dla mojej sytuacji”, wtedy czujesz, że to wszystko jest warte i że zawsze było.

Notatki

  1. Chociaż Douglas nie powiedział nic takiego, moglibyśmy przypuszczać, że działania CEO tutaj stanowią szczególnie złowrogi przykład inferior Te u IFP: Pod stresem, inferior Te może skłonić IFP do wiary, że inni ludzie angażujący się w benign aktywności w stylu Te naprawdę próbują skorzystać kosztem IFP. W słowach Junga, ich inferior Te może postrzegać nawet przyziemne akty planowania jako „spiskowanie [i] zło, knucie intryg, tajne spiski” i tym podobne. W ich zestresowanym stanie, IFP wierzy, że musi działać szybko, aby powstrzymać złowrogie machinacje, które inni podejmują przeciwko nim, i nieświadomie ucieka się do kontrśrodków wymyślonych przez ich własne inferior Te, czyli mówiąc krótko, to szaleńcze wysiłki na rzecz narzucenia swojej dominacji. W ich wymyślonej próbie manifestacji Te, IFP może łatwo posunąć się za daleko (jak w tym przypadku, gdzie CEO prawdopodobnie złamała prawo) i nawet ceniona wewnętrzna hierarchia Feeling może zostać naruszona przez te szaleńcze próby nawigowania za pomocą inferior Te. (Typy Psychologiczne §643)

***

Wywiad z ENTP o Karierze #1 © Ryan Smith i IDR Labs International 2015.

Myers-Briggs Type Indicator i MBTI są znakami towarowymi MBTI Trust, Inc.

IDRLabs.com to niezależne przedsięwzięcie badawcze, które nie ma powiązań z MBTI Trust, Inc.

Zdjęcie na okładkę w artykule zamówione dla tej publikacji od artysty Georgiosa Magkakisa.

***

IDRlabs offers the following Career Interviews:

FREE